My Writings. My Thoughts.
Dzień 53. – Mexico City
// Wrzesień 15th, 2010 // Komentarze są wyłączone // Bez kategorii
Ostatniego dnia mojego pobytu w Meksyku, na kilka godzin przed odlotem do Polski wybraliśmy się z Julio i Humberto do centrum meksykańskiej stolicy. Zaskoczyło mnie to, że wygląda bardzo podobnie do dużych stolic europejskich. Właściwie tylko przedmieścia są typowo meksykańskie. W samym mieście nie czuć też tych 25 milionów mieszkańców. Ot, zwyczajny miejski tłok, który nie rzuca się specjalnie w oczy.
Dzień 52. – Los Gigantes de Tula
// Wrzesień 15th, 2010 // Komentarze są wyłączone // Bez kategorii
Od prawie miesiąca jestem w kraju, więc wypadałoby dokończyć relację z meksykańskiej wyprawy
Jadąc do Mexico City (następnego dnia miałem wylot) wstąpiliśmy do niewielkiego miasteczka Tula, zbudowanego wokół dawnego miasta Tolteków. Znajduje się tam stanowisko archeologiczne z pozostałościami kilku budynków oraz niewielką piramidą z posągami Atlantów. Posągi te kiedyś stanowiły podporę dachu świątyni. Posągi mają wysokość 6 metrów.
W czasach swojej świetności miasto zajmowało 8 km^2 i liczyło kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców.
Zanim dojdzie się do samego miasta, trzeba przejść około kilometra ścieżką, wokół której rosną różne rośliny. Na przykład agawy:
Dzień 45. – Piramidy w Teotihuacan
// Sierpień 14th, 2010 // 1 Comment » // Bez kategorii
W środę udaliśmy się z Julio i jego żoną do Mexico City, gdyż Julissa, ich córka, wracała z praktyki w Gdańsku, trzeba więc było odebrać ją z lotniska. Na przedmieściach stolicy mieszka siostra Mako (żony Julia) wraz z mężem. Po sześciu godzinach podróży zameldowaliśmy się u nich. Była godzina 12:00. Zjedliśmy szybki obiad, a następnie Julio i Humberto (który jest taksówkarzem), zabrali mnie na wycieczkę do Teotihuacan – zobaczyć słynne piramidy.
Piramidy w Teotihuacan (czyt. ‘teotiłakan’) są najwyższymi piramidami w kraju. Według legend założone przez Quinametin – rasę olbrzymów zamieszkujących Ziemię przed ludźmi, w rzeczywistości powstało w II w. p.n.e. wokół centrum religijnego ludów Mezoameryki (region ludów prekolumbijskich – od środkowego Meksyku po Przesmyk Panamski), którzy wierzyli, że w tym miejscu powstał Świat. Jego rozkwit przypada na IV – VII wiek. Szacuje się, że w tym okresie miasto posiadało około 200 000 mieszkańców i obejmowało obszar 20 km2.
Plan miasta miał układ dwuosiowy. Jedna oś (północ – południe) nosiła nazwę Alei Umarłych i została obecnie zrekonstruowana. Ma długość dwóch kilometrów. Druga oś ciągnęła się ze wschodu na zachód.
Cywilizacja Indian mieszkających w tym rejonie było bardzo rozwinięta. Pisali książki, posiadali system liczenia oparty na kropkach i kreskach, ich kapłani opracowali kalendarz, według którego dokładnie liczono upływający czas.
W VII w. Teotihuacan ucierpiał na skutek dotkliwego pożaru. Większa część miasta została zniszczona i nigdy nie odzyskało ono swojej dawnej świetności. Stopniowo podupadało aż w końcu zostało zupełnie opuszczone w X w. Kulturę ludów zamieszkujących Teotihuacan przejęli Toltekowie i Aztekowie. Ci ostatni nazywali miasto „miejscem, w którym rodzą się bogowie”. Jeszcze 1000 lat po upadku cywilizacji, która założyła ten ośrodek, Aztekowie czcili ich bogów: Tlaloka (boga deszczu) i Quetzacoalta (Pierzastego Węża).
Największymi i najstarszymi konstrukcjami ośrodka są Piramida Słońca i Piramida Księżyca. Piramida Słońca ustawiona jest po wschodniej stronie Alei Umarłych. Jej podstawa mierzy 225 x 207 metrów, wysokość 65 metrów.
Piramida Księżyca ma podstawę o wymiarach 150 x 120 metrów i wysokość 43 metrów.
Obie piramidy zbudowano z suszonych na słońcu cegieł adobe, bez wykorzystania metalowych narzędzi.
Dzień 43. – Guadalajara
// Sierpień 13th, 2010 // 7 Comments » // Bez kategorii
Dłuuugo nic się tutaj nie działo. Niestety nie tylko tutaj. Przez ostatnie kilkanaście dni siedziałem w domu pracując, żadnych interesujących eventów nie było. Na szczęście ten tydzień nadrobił zaległości.
W poniedziałek wybraliśmy się do Guadalajary. Wycieczka była służbowa, gdyż w serwerze firmy, w której pracuje Julio padł dysk, ktoś namieszał coś w RAIDzie i w konsekwencji trzeba było udać się do firmy odzyskującej dane. Najbliższa takowa mieści się właśnie w Guadalajarze. Umówieni byliśmy na 12, więc wyruszyć powinniśmy o 9. Oczywiście było opóźnienie i wystartowaliśmy o 11:30. Bywa i tak.
Zawitaliśmy na miejsce o 14:30. Guadalajara jest drugim co do wielkości miastem Meksyku. W samym mieście żyje 1,6 mln ludzi, w całej aglomeracji około 4 mln. Jest to ośrodek przemysłowy. Ogólnie miasto to skojarzyło mi się dziwnie z Dublinem…
Musieliśmy poczekać na zgranie 300GB danych, więc udaliśmy się do centrum. Spędziliśmy tam kilka godzin łażąc po ulicach, odwiedzając tzw. „market”, który okazał się mekką piratów a także zaglądając do sklepu płytowego. Wieczorem odebraliśmy dyski i po małych przygodach na autostradzie o 23 zameldowaliśmy się w domu.
Dzien 27. – miejski wypad z pannami
// Lipiec 28th, 2010 // 2 Comments » // Bez kategorii
Zasadniczo niedziela jest Dniem Wycieczek™, ale tym razem było inaczej. Późnym popołudniem przyjechały po mnie Olivia i Lexi – dwie koleżanki Julissy, by zabrać mnie na miasto. Była przejażdżka Lexi’owym Chryslerem (śmieszne te amerykańskie fury w środku – takie miękkie i „nadmuchane”
), wizyta w centrum handlowym, posiedzenie w kawiarni przy zimnych napojach i frytkach z serem a na koniec spacer przez fragmenty centrum „zaliczone” pierwszego dnia pobytu tutaj. Było fajnie i wesoło.






















































































